Dziś w czwartek 9 czerwca, po dwóch dniach odpoczynku spędzonych w okolicach Githio jedziemy do Monemvasii. Z Githio najkrótszą drogą mielibyśmy niecałe 70 km. Ale my chcemy jeszcze pojechać na trzeci „palec” Peloponezu – półwysep Vatika. Dzisiejsza nasza trasa wygląda tak:
Z Githio jedziemy wzdłuż zatoki Lakońskiej. Oglądamy cały czas ładne widoki morza i nie wysokich pagórków wzdłuż wybrzeża. W pewnym momencie naszą uwagę zwrócił wrak niewielkiego statku w zatoczce. Dlaczego się tam znalazł?
|
Wrak statku |
Po chwili oddalamy się od brzegów i wjeżdżamy w krainę pomarańczy. Po obu stronach drogi są sady pomarańczowe, właśnie jest zbiór. Pomarańcze może nie są najładniejsze, ale bardzo smaczne i soczyste, a sok z nich jest pyszny. Codziennie pijemy go na śniadanie. Nie są też drogie, w lokalnych sklepikach można je kupić już po 55 eurocentów za kilogram. Może nie tak tanie jak w Maroku, ale smakiem im dorównują. Przy drodze można kupić pomarańcze w workach lub skrzynkach. Szkoda tylko, że nie ma to przełożenia jak w Maroku na liczne uliczne "wyciskarki" soku, który dodawał nam siły do zwiedzania i podziwiania. Był wszędzie obecny, oznajmiając porę zbiorów tych przepysznych owoców.
|
Przy drodze sady pomarańczowe po zbiorach |
Za miejscowością Skala skręcamy w boczną drogę i po kilkunastu kilometrach znów jesteśmy przy brzegu morza. Oglądamy przepiękne krajobrazy. Tu przy bocznej drodze nie ma restauracyjek, ani kawiarenek. Są za to zadaszone miejsca ze stołem i ławkami. W jednym z takich miejsc stajemy i robimy sobie kawę z włoskiego ekspresu na butli gazowej. Przy tak pysznej kawie odpoczywamy i podziwiamy piękne widoki.
|
Nasz postój na kawę |
|
Widok z naszego postoju |
|
Nasza droga na półwyspie Vatika |
Po chwili jedziemy dalej, zatrzymujemy się dopiero w niewielkim miasteczku Neapoli Vion, z którego wypływają promy na wyspy Elafonissos ( popularna wśród greckich plażowiczów ) oraz Kithirę ( ciekawe klasztory i interesujący wąwóz ). Szkoda, że nie mamy tej ostatniej w planie. Niestety nie można być wszędzie.
Miasteczko ma ładną plażę z szarym piaskiem. Widać też sporo niewielkich pensjonatów. Uzupełniamy tutaj nasze zapasy, ponieważ nie dojeżdżają tu zagraniczni turyści jest tu trochę taniej.
|
Neapoli Vion - główna ulica |
|
Neapoli Vion - plaża |
Z Neapoli wracamy się kilka kilometrów drogą, którą przyjechaliśmy. Później skręcamy w prawo i wjeżdżamy w niewysokie góry. Droga jest bardzo kręta, wąska o dobrej nawierzchni. Ruch jest niewielki. Po pokonaniu gór zjeżdżamy w stronę Morza Egejskiego. Po następnych kilkunastu kilometrach zauważamy podobną do wyspy formację skalną z miastem Monemvasia.
Monemvasia wygląda tak, jakby ktoś ogromną skałę wrzucił do morza tuż przy brzegu piaszczysto-żwirowej plaży. Skała ma prawie pionowe ściany o wysokości ok. 100 -150 m, prawie płaski wierzchołek ( ok. 300 m szeroki i ok. 1000 m długi ) i tylko w jednym miejscu niewielką wyrwę, skały w tym miejscu nie są pionowe i właśnie tam Bizantyjczycy założyli swoje miasto. Miasto jest dobrze widoczne z morza i właśnie z tego miejsca, w którym się znajdujemy ok. 5 - 7 km na południe od miasta.
|
Droga do Monemvasii |
|
Skała z Monemvasią ( po jej prawej stronie widać mury miasta ) |
|
Monemvasia z jedyną brama wejściową u końca drogi dojazdowej z parkującymi samochodami ( w dużym przybliżeniu ) |
|
Skała z Monemvasią nieco bliżej |
Skała Monemvasii była połączona z lądem do 375 roku naszej ery. W tym roku duże trzęsienie ziemi oddzieliło skałę od lądu. Gdy Bizantyjczycy zbudowali tam swoje miasto Monemvasię, wyspę połączono z lądem groblą i mostem. Najpierw w VI wieku założono tzw. miasto górne znajdujące się na prawie płaskim wierzchołku wyspy. Ze względu na swoje usytuowanie, było to miejsce prawie nie do zdobycia. Potem na początku średniowiecza powstało miasto dolne, które później też otoczono murami. Monemvasia pełniła rolę portu stołecznej Mistry. Była miastem bardzo bogatym. Mieszkali tu bardzo zamożni mieszczanie i właściwie to ona pełniła rolę stolicy bizantyjskiego Peloponezu, a nie Mistra. Monemvasia była bogatsza i żyło tu więcej ludzi. W okresie swojego rozkwitu Monemvasia liczyła 50 – 60 tysięcy mieszkańców, w dolnym mieście było 800 domów i 40 kościołów. Historia tego miejsca jest bardzo podobna do opisanej wcześniej historii Mistry. Z tą różnicą, że po upadku Konstantynopola despota Morei sprzedał miasto papieżowi. Potem Monemvasia przeszła w posiadanie Wenecji, a po 1540 roku, po przegranej przez Wenecję wojnie, ostatecznie przejęli ją Turcy. Pod panowaniem tureckim miasto powoli traciło na znaczeniu. W 1821 r. greccy powstańcy odcięli Monemvasię od lądu i po wielomiesięcznym oblężeniu, głodem zmusili Turków do poddania się. Nie obyło się bez strasznych pogromów. Po wybudowaniu Kanału Korynckiego zmieniły się szlaki morskie. Port Monemvasii stracił na znaczeniu i miasto nie rozwijało się, powoli się wyludniając. Na początku II wojny światowej w okolicach Monemvasii stacjonowali żołnierze nowozelandzcy. Po ataku hitlerowskich Niemiec właśnie z portu Monemvasii ewakuowano z nich 4000 żołnierzy. Po drugiej wojnie światowej Monemvasia całkowicie się wyludniła, miasto popadło w ruinę. Dopiero w ostatnich latach, gdy Monemvasia stała się atrakcją turystyczną, do Monemvasii powoli wraca życie.
My najpierw jedziemy się zakwaterować w zamówionym wcześniej pensjonacie, znajdującym się trzy kilometry na północ od wjazdu do Monemvasi. Zaraz potem jedziemy do miasteczka, przejeżdżamy przez most na grobli i na drodze dojazdowej do miasta znajdujemy miejsce, w którym możemy zaparkować. Droga prowadzi do jedynej bramy miasta. Przed bramą znajduje się małe rondo, kto nie znajdzie wcześniej parkingu musi zawrócić. Dojeżdżają tu taksówki oraz autobusy przywożące turystów do kilku pensjonatów oraz zaopatrzenie do restauracji i sklepików.
|
Wjazd do Monemvasi przez groblę i mały most |
Po przejściu przez bramę wchodzimy jakby do innego, nierealnego świata. Jest tu cicho i spokojnie. Od bramy prowadzi jedna wąska, w miarę prosta uliczka. Ruch w Monemvasii jest tylko pieszy. Po około 160 metrach dochodzimy do katedry i głównego placyku miasteczka. Stoi tu też stary meczet, teraz jest tu małe muzeum. Dwieście metrów dalej po przeciwległej stronie znajdują się drugie okalające miasteczko mury. Z pozostałych stron miasteczko ogranicza morze i skały.
|
Monemvasia - główna uliczka zaraz za jedyną bramą wejściową |
|
Monemvasia - początek głównego placyku z dzwonnicą katedry |
|
Monemvasia - główny placyk z katedrą ( białe mury ) z widokiem na mury górnego miasta |
|
Monemvasia - magiczne uliczki |
Od razu znajdujemy się pod urokiem tego miasteczka. Spacerujemy wąskimi, krętymi uliczkami wśród odnowionych lub zrujnowanych domów, w labiryncie wąskich uliczek. Pełno tu uroczych zaułków, mikroskopijnych ogródków. W jednym z zaułków natrafiamy na stylowy bar, winiarnię. Prawdopodobnie w tym domu mieszkał lord Byron. Co chwilę natrafiamy na bizantyjski kościółek lub kapliczkę. Miasteczko leży na stoku, czasami jest stromo, niektóre uliczki krzyżują się w dwóch poziomach. Trudno uwierzyć, że na stałe mieszka tu tylko kilka rodzin. Większość odnowionych domów to prawdopodobnie domy sezonowe bogatych Greków. Jest tu kilka małych pensjonatów, ale noclegi w nich są drogie.
|
Monemvasia - drogowskazy do winiarni Byrona |
|
Monemvasia - stylowa winiarnia w domu Byrona |
|
Monemvasia - zabudowania miasteczka |
|
Monemvasia - zabudowania dolnego miasta pod skałami |
Miasteczko nas urzekło ciszą, spokojem i wspaniałą atmosferą. Dzisiejszego popołudnia i wieczora nie było tu wielu turystów, w sam raz żeby miasteczko nie było puste. Większość turystów to angielscy goście weselni. Dziś wieczorem w dwóch pensjonatach znajdujących się przy największym placyku miasta ma się odbyć wesele. Tu znajduje się też kościół Chrissafitissa, a na środku rośnie stara, mocno pochylona akacja. Na jej konarze został powieszony kościelny dzwon. Placyk wieczorem jest delikatnie punktowo oświetlony i wygląda może nawet ładniej niż w dzień. Spacerując po uliczkach spotykamy ciągle tych samych ludzi, oni też są zauroczeni tym miejscem. Uśmiechamy się do siebie i pozdrawiamy, czasami wymieniamy kilka zdań.
|
Monemvasia - zabudowania miasteczka z kościółkiem Chrissafitissa i z wschodnimi murami |
|
Monemvasia -przygotowania do wesela na głównym placu |
|
Monemvasia - zabudowa dolnego miasta |
|
Monemvasia - wschodnie mury miasta |
|
Monemvasia -widok spod wschodnich murów miasta |
|
Monemvasia - "zielona" uliczka |
|
Monemvasia - strome i kręte uliczki |
|
Monemvasia - mała restauracja dwupoziomowa |
|
Monemvasia - dzwonnica jednego z kościołów |
|
Monemvasia - mały uroczy kościółek z pięknym widokiem |
|
Monemvasia - jeden z zaułków z dwoma poziomami ulic |
|
Monemvasia - zapadająca noc na placyku przed kościołem Chrissafitissa |
|
Monemvasia - gromadzący się goście weselni |
Zmęczeni, ale odurzeni Monemvasią, wychodzimy z magicznego miasteczka. Nie zadowoleni, że nie zostaliśmy zaproszeni na wesele opuszczamy je, ale nie żegnamy się z nim. Do samochodu mamy kilkaset metrów spaceru drogą pod gwiazdami.
Następnego dnia rano nie spieszymy się, wiemy że mamy cały dzień czasu na zwiedzanie miasteczka. Znowu jedziemy przez groblę i most. Dziś wolne miejsce do parkowania znajdujemy trochę dalej od murów, oznacza to, że w Monemvasii jest dziś trochę więcej odwiedzających niż wczoraj. Idąc drogą do miasteczka przechodzimy obok małego cmentarza. Tutaj są pochowani mieszkańcy Monemvasii, a wśród nich grecki poeta Jannis Ritsos, który tu się urodził na początku XX wieku, tu żył i mieszkał. Tuż przy bramie wejściowej jest jego dom. Więcej o poecie tutaj:
|
Monemvasia - nagrobek Jannisa Ritsosa |
|
Monemvasia - dom Jannisa Ritsosa, w którym się urodził i mieszkał |
|
Tą windą transportuje się materiały do remontu górnego miasta |
Wczoraj spacerowaliśmy późnym popołudniem i wieczorem. Dziś miasteczko w pełnym świetle wygląda weselej i pogodniej. Dalej jesteśmy nim zachwyceni. Poznajemy jego dzienne oblicze. Pomaga nam w tym słoneczna pogoda. Dziś chcemy zwiedzić miasto górne. W pewnym miejscu od głównej ulicy odchodzi w górę wąska uliczka. Po chwili pniemy się stromo schodami. Spotykamy tu schodzących starszych angielskich turystów, którzy mówią nam, że wejście do górnego miasta jest zamknięte i górnego miasta nie można zwiedzać. Mimo tego podchodzimy pod samą bramę górnego miasta. Warto było się wspinać bo roztacza się stąd ładny widok na miasto dolne. Wiemy, że w mieście górnym jest tylko trochę ruin i jeden odbudowany obiekt kościół Hagia Sophia ( kościół Mądrości Bożej – zdjęcie jest w Wikipedii ). Szkoda, że na dole nie ma informacji o remoncie i zamknięciu miasta górnego, ot taki grecki mały bałagan.
|
Monemvasia - małe kawiarenki, stąd zaczynamy się wspinać pod mury górnego miasta |
|
Monemvasia - droga do górnego miasta |
|
Monemvasia - pod zamkniętą bramą górnego miasta |
|
Monemvasia - widok spod bramy górnego miasta |
|
Monemvasia - przejście w murach górnego miasta ( zdjęcie zrobione przez dziurę od klucza w drzwiach ) |
|
Monemvasia - widok spod bramy górnego miasta |
|
Monemvasia - pomieszczenia w skale wykute przez ludzi dla powiększenia powierzchni |
|
Monemvasia - jeden z zaułków |
|
Monemvasia - jeszcze jedna urocza uliczka |
Na dole spacerujemy bez celu w labiryncie uliczek. Siadamy pod akacją z dzwonem w pobliżu pensjonatów, w których jeszcze wczoraj było wesele. Przyglądamy się gościom weselnym, którzy już wyjeżdżają i ciągną z trudem swoje walizki po nierównym bruku. Siadamy też przy głównym placyku w pobliżu katedry. Podeszła do nas tutaj niemiecka turystka, spytała ku naszemu zdziwieniu, czy może nas sfotografować? Okazało się, że już ponad miesiąc podróżują busem z dwójką małych dzieci po Peloponezie. Są podobnie jak my zauroczeni Grecją, Peloponezem i Monemvasią.
|
Monemvasia - ładny balkonik pensjonatu, miasteczko i skały |
|
Monemvasia - kościelny dzwon na akacji |
|
Monemvasia - wyjście z dolnego miasta na plażę skalistą z zejściami do morza
|
|
Monemvasia
- uliczka na morskich murach
|
|
Monemvasia - i jeszcze jeden uroczy zakątek |
|
Monemvasia - przybrzeżna "promenada" na skalistych murach |
|
Monemvasia - murowana trawersująca droga zakosami z dolnego miasta do górnego |
Ponieważ jest coraz cieplej idziemy odpocząć do kawiarenki z ładnym widokiem na Monemvasię i morze. Jeszcze chwilę spacerujemy, wchodzimy na mury miasta. Zaczyna się chmurzyć w oddali słychać burzę, na szczęście nawałnica omija nas.
|
Monemvasia - odpoczynek przy kawie z pięknym widokiem |
|
Monemvasia - my na głównym placyku |
|
Monemvasia - koty, pewnie zmęczone nocnym polowaniem |
|
Monemvasia - galeria artystyczna z ceramicznymi obrazkami |
|
Monemvasia - galeria artystyczna z współczesną grafiką ( tu wyobrażenie średniowiecznej Monemvasii ) |
|
Monemvasia - główna uliczka w drodze powrotnej |
|
Monemvasia - główna uliczka z murów obronnych nad bramą wejściową |
|
Monemvasia - widok z ulicy głównej przez jedyną bramę wyjściową na drogę dojazdową z zaparkowanymi autami |
|
Monemvasia - poza murami na drodze, a w głębi miejscowość Gefira |
Nie bez żalu wychodzimy z miasteczka. Dla nas dotychczas to najładniejsze miejsce w naszej podróży. Absolutnie magiczne. Wiemy, że jest to nasze subiektywne zdanie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że inni nie muszą być tak zachwyceni jak my. Póki co w czerwcu jest tu spokojnie, turystów stosunkowo niewielu, oby tak zostało. Jeżeli będziecie w pobliżu koniecznie tu przyjedźcie. Miejsca tego nie można pominąć. Swoją drogą dziwimy się, że całe te miasteczko na skale nie jest wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego zarazem UNESCO. A może jest to ochrona przed zadeptaniem, ... ? Niech zostanie naszą perełką w naszych wycieczkach !
Wracamy do hotelu wcześniej niż wczoraj i idziemy na spacer wzdłuż plaży. Z daleka widzimy skałę Monemvasii z kościółkiem Hagia Sophia na jej szczycie.
|
Gefira - ukwiecony wjazd do naszego pensjonatu |
|
Widok z wieczornego spaceru - skała Monemvasii z kościółkiem Hagia Sophia na szczycie |
|
Wieczorny spacer - otoczenie naszego pensjonatu
PS.
Przeglądając jeszcze raz Internet znaleźliśmy na portalu faktopedia.pl jeszcze takie zdjęcie Monemvasii, którego nie mogliśmy wykonać. Zdjęcie to oddaje charakter tego miejsca, jego odosobnienie i walory obronne. Podana w komentarzu do zdjęcia liczba mieszkańców dotyczy prawdopodobnie wszystkich mieszkańców Monemvasii i Gefiry ( na stałym lądzie ).
|
Mnie także zauroczyła nie tylko Monemwazja ale i cała Grecja. Z przyjemnością pospacerowałam po tej pięknej miejscowości. Niektóre z miejsc poznałam. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń