poniedziałek, 22 kwietnia 2019

1. Jedziemy do Azji Środkowej (Centralnej): Kazachstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu i Kirgistanu

W tym roku postanowiliśmy pojechać do czterech z pięciu krajów Azji Środkowej to jest do Kazachstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu oraz Kirgistanu .

Początkowo w naszych planach była Turcja wraz z jej częścią azjatycką. Chcieliśmy tę podróż odbyć własnym samochodem. Mieliśmy zwiedzić tereny wschodniej Turcji, które kiedyś były sercem Armenii. Byłaby to niejako kontynuacja naszej ubiegłorocznej podróży po krajach Zakaukazia ( patrz nasz post: 1. Jedziemy na Zakaukazie do Azerbejdżanu, Gruzji i Armenii ). Okazało się jednak, że wschodnie i południowo-wschodnie tereny Turcji ze względu na wojnę w Syrii oraz zamieszki etniczne są niebezpieczne. Zaczęliśmy już nawet korygować nasze plany wyjazdowe ograniczając się do północnej i zachodniej Turcji.
Aż w końcu nasz entuzjazm do tego wyjazdu zgasł.

Impulsem do wyjazdu do krajów Azji Centralnej była niewinna informacja w Internecie o zniesieniu wiz przez Uzbekistan dla mieszkańców Unii Europejskiej. Okazało się, że wiz nie potrzebujemy także do Kazachstanu i Kirgistanu. Zaczęliśmy dużo czytać o tych krajach. Kupiliśmy przewodnik "Azja Środkowa" wydawnictwa „Bezdroży”, jedyny dostępny na rynku polskim. Bardzo dużo informacji jak zwykle, znaleźliśmy w Internecie.


Mapka krajów Azji Środkowej, będziemy w Kazachstanie, Uzbekistanie, Tadżykistanie i Kirgistanie. Mapka z Wikipedii 

To dlaczego tam pojedziemy najlepiej oddaje cytat z powyższego przewodnika:

Azja Środkowa ukryta w głębi kontynentu kraina niebosiężnych gór, setek dzikich rzek i jezior, bezkresnych stepów, pustyń i pastwisk, od czasów starożytnych przyciągała podróżników i kupców. Współcześnie równie mocno ekscytuje, kusi i uzależnia wszystkich ciekawych świata, zwłaszcza tych, którzy lubią się zapuszczać na jego peryferie. Tu postsowiecki Wschód zderza się z bajecznym Orientem. Przyroda - dosłownie nie ma granic. Mozaika kultur onieśmiela, a skarby starożytnych miast – Chiwy, Samarkandy i Buchary – mogą przyprawić o zawrót głowy.”

Wszystkie „Stany”: Kazachstan, Uzbekistan, Kirgistan, Tadżykistan i Turkmenistan to państwa powstałe po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 roku. Aneksja tych terenów przez Rosję nastąpiła w dwóch etapach. Tereny północnego i środkowego dzisiejszego Kazachstanu Rosjanie nie musieli zdobywać. Kazachowie zwrócili się w XVIII wieku do Rosji o ochronę, ponieważ byli ciągle najeżdżani przez Dżungarów, wojowników z dzisiejszej Mongolii i północnych Chin. Pozostałe tereny Rosja zdobyła dopiero w drugiej połowie XIX wieku po walkach z ówczesnymi państwami tego regionu: Chanatem Buchary, Chanatem Kokandzkim i Chanatem Chiwy. Dopiero w dziewięćdziesiątych latach XIX wieku Rosja ostatecznie zajęła tereny dzisiejszego Tadżykistanu w Pamirze. W roku 1895 została ustalona granica z Afganistanem na rzece Pandż, która do dziś jest granicą pomiędzy Tadżykistanem,a Afganistanem. Rosję od angielskich, w tym czasie, Indii oddzielał tylko wąski na kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów afgański Korytarz Wachański.

Rosja anektując te tereny była przekonana, że wzbogaci się na tych terenach, tak jak Anglicy w Indiach. Niestety nie było tu tak wielu bogactw naturalnych. Brakowało jakiejkolwiek infrastruktury tak, że transport lądowy do Moskwy i Petersburga, jedynego bogactwa jakim była bawełna, był nieopłacalny. Dopiero wybudowanie na początku XX wieku w te rejony linii kolejowych trochę poprawiło tę sytuację. 
W początkowym okresie podbite przez Rosję chanaty zachowały pewną autonomię, a mały Chanat Chiwy jeszcze był niepodległy, chociaż otoczony ze wszystkich stron przez tereny rosyjskie, aż do 1920 roku.

Mapka terenów Azji Środkowej z ok. 1900 r., zajętych przez Rosję. Mapka z Wikipedii
Na mapce obok można jeszcze zobaczyć granice Chanatów Chiwy i Buchary. Dzisiejsze granice państw są zaznaczone cienką zieloną linią. Granice Turkmenistanu zmieniły się najmniej. Nie musimy tutaj dodawać, że granice chanatów były zupełnie inne aniżeli obecne granice. Zaczęły się one dopiero kształtować po rewolucji bolszewickiej i ostatecznie po wielu przekształceniach ustaliły się w 1936 roku, jako granice republik radzieckich. Granice te są dzisiaj granicami powstałych w 1991 roku niepodległych państw.
Wszystkie te państwa są państwami muzułmańskimi, chociaż religia jest tu w wydaniu „soft” w porównaniu do np. Iranu, Turcji czy krajów arabskich.
Mówi się tu językami, które są pokrewne do języka tureckiego, tylko język tadżycki należy do rodziny języków irańskich. We wszystkich krajach używa się cyrylicy do zapisu lokalnych języków, we wszystkich tych krajach można się porozumieć bez problemu w języku rosyjskim.

Początkowy nasz plan był taki, że ze względu na klimat i pogodę najpierw powinniśmy pojechać do Uzbekistanu, ponieważ w maju temperatury są tam jeszcze do wytrzymania. W połowie czerwca jest już bardzo gorąco. Potem powinniśmy pojechać do Kazachstanu, a na końcu do Kirgistanu, ponieważ tam są wysokie góry i cieplej zaczyna być dopiero w czerwcu.

Ponieważ przelot samolotem stanowi dość dużą część kosztów zaczęliśmy szukać jak najtańszego przelotu do Taszkientu. Korzystaliśmy z różnych wyszukiwarek połączeń i wyszło nam, że najtańsze i stosunkowo najmniej sprawiające kłopotu będzie połączenie przez Kaliningrad lub przez Kaliningrad i Moskwę. Połączenie to miało jedną zasadniczą wadę. Była potrzebna wiza rosyjska tranzytowa (około 300 zł) lub turystyczna (około 450 zł), a co wiązałoby się z  przedstawieniem zakupionych biletów lotniczych bądź dodatkowo, tzw. vouchera turystycznego (taki voucher też kosztuje). Dodatkowo trzeba dodać koszty rosyjskiego Centrum Wizowego, tj. koszty dwukrotnego wyjazdu lub koszty pośrednictwa polskiej firmy wizowej. 
Ponadto dodatkowo trzeba byłoby dodać koszty noclegu w Kaliningradzie. Mimo tych kosztów połączenie przez Kaliningrad było jeszcze nadal najtańsze, ale już nie tak bardzo atrakcyjne. Dalej szukaliśmy innych połączeń.

Jak zwykle w takiej sytuacji pomaga przypadek. W Walentynki zajrzeliśmy na stronę LOT-u i tam ku naszemu zaskoczeniu znaleźliśmy promocyjne ceny lotów do Astany, stolicy w Kazachstanie. Nie zastanawiając się długo zakupiliśmy bilety, czyniąc sobie tym sposobem prezent na Walentynki. Wieczorem były już ponad dwukrotnie droższe.

Tak będzie wyglądać nasz lot z Warszawy do Astany w Kazachstanie:


System Google pokazuje ceny biletów na dzień dzisiejszy, my płaciliśmy wielokrotnie mniej.

Po zakupie biletów lotniczych, klamka zapadła co do kierunku naszej kolejnej wyprawy. Zaczęliśmy w zarysie a potem w szczegółach planować naszą podróż.
Na Astanę ( od 21 marca 2019 Astana zmieniła nazwę na Nursułtan, na cześć ustępującego pierwszego prezydenta Kazachstanu )  zarezerwowaliśmy początkowo tylko dwa dni, mając nadzieję, że w drodze powrotnej będziemy tam dłużej. Astana to teraz supernowoczesne miasto, zbudowane praktycznie od podstaw po 1991 roku. W roku 1997 została stolicą Kazachstanu.

Zakupiliśmy bilet lotniczy z Astany do Taszkentu, stolicy Uzbekistanu. W Taszkencie zaplanowaliśmy trzydniowy pobyt. Taszkent to duże, prawie 2,5 milionowe miasto. W Związku Radzieckim było czwartym co do wielkości miastem ( po Moskwie, Leningradzie i Kijowie ). Teraz jest największym miastem w Azji Środkowej. Taszkent w roku 1966 został poważnie zniszczony przez duże trzęsienie ziemi. W kilka lat został wysiłkiem całego społeczeństwa radzieckiego odbudowany.


Nasz lot z Astany do Taszkentu

Z Taszkentu pojedziemy szybkim pociągiem do Samarkandy, dawnej stolicy Imperium Timura. To tutaj w Samarkandzie znajdują się najwspanialsze i najlepiej zachowane zabytki, na trasie naszej wycieczki. Z Samarkandy planujemy pojechać marszrutką lub taksówką na jednodniową wycieczkę do Shachirsabz. To właśnie w pobliżu tej miejscowości urodził się Timur, twórca krótkotrwałego wielkiego imperium (XIV/XV wiek). Timur dziś jest bohaterem Uzbekistanu. Zabytki tego miasta, tak jak i Samarkandy, znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Planujemy też odwiedzić tu polski cmentarz wojskowy. Zostali na nim pochowani żołnierze Armii generała Andersa, którzy nie dotarli do granicy z Iranem. Takich cmentarzy w Uzbekistanie jest kilka, ten jest jednym z większych.

Samarkanda, plac Registan, zdjęcie z Wikipedii








Potem z Samarkandy pojedziemy szybkim pociągiem do Buchary. Tutaj też znajdują się wspaniałe zabytki. Buchara przez wiele lat była stolicą Chanatu Buchary. 



Buchara, zdjęcie z Wikipedii
Następnie nocnym pociągiem pojedziemy do Chiwy, która była stolicą Chanatu Chiwy. W Chiwie zabytki może nie są tak piękne i stare, ale za to stanowią zwarty kompleks, otoczony murem. Zarówno zabytki Buchary i Chiwy znajdują się na liście UNESCO. W Chiwie postaramy sobie zorganizować jednodniową wycieczkę na Pustynię Karakum. Stosunkowo niedaleko znajdują się tutaj ruiny twierdz dawnego państwa Chorezmu (XI – XIII wiek). 
Jak się uda to wstąpimy do pobliskiego Urgencza, gdzie urodziła się Anna German (1936-1982), polska już nie żyjąca piosenkarka.

Chiwa, zdjęcie z Wikipedii


Wszystkie miasta, które odwiedzimy w Uzbekistanie: Taszkent, Samarkanda, Szachirsabz, Buchara, Chiwa leżały kiedyś na Jedwabnym Szlaku. Jedwabny Szlak to lądowa droga ze wschodnich Chin do Europy. Transportowane były nim towary w obu kierunkach. Nie była to jedna trasa, miała wiele wariantów, ale te miasta leżały na jego głównej drodze, mniej więcej w połowie drogi z Chin do Europy. Jedwabny Szlak istniał aż do odnalezienia drogi morskiej do Chin i Indii.



Z Chiwy wrócimy nocnym pociągiem do Taszkentu, tylko po to aby się przesiąść na lokalny pociąg lub marszrutkę. Pojedziemy w pobliskie Góry Czatkalskie do Czimgan, aby przez dwa, trzy dni odpocząć od zgiełku miast. Może pochodzimy tu trochę po górach.



Planowana trasa naszej podróży po Uzbekistanie. Zaznaczyliśmy połączenia drogowe, a nie kolejowe (brak możliwości technicznych) 

Następnie znów powrócimy do Taszkentu, zakończymy tu naszą 19-dniową podróż po Uzbekistanie. Z Taszkentu pojedziemy autobusem do Turkiestanu w Kazachstanie, przekraczając ponownie granicę tego kraju, tym razem lądową. Znajduje się tu Mauzoleum Chodży Ahmada Jasawiego (wybitny suficki poeta i myśliciel). Żył na początku XII wieku. Jest to jedyny zabytek w Kazachstanie, znajdujący się na liście UNESCO. Do tego Mauzoleum udają się pielgrzymi z całej Azji Środkowej. 

 Turkiestan Mauzoleum Chodży Ahmada Jasawiego, zdjęcie z Wikipedii




Potem pojedziemy marszrutką do Szymkentu, trzeciego co do wielkości miasta w Kazachstanie. Niestety chyba się nam nie uda dotrzeć do ruin Otrar ( lub inaczej Farab ), leżących trochę w bok od głównej drogi. Miasto to było kiedyś, tak jak Buchara czy Samarkanda, jednym z wspanialszych miast Jedwabnego Szlaku, niestety nie dotrwało do naszych czasów. Obecnie jest rekonstruowane przez Kazachów. Szymkent jest podobno ładnym miastem, z ciekawym i zadbanym centrum. Pojedziemy też do pobliskiego niewielkiego miasteczka Sajram, w którym znajduje się wiele średniowiecznych budowli.




Z Szymkentu jest już niedaleko do Tarazu, znajduje się tu kilka ciekawych średniowiecznych budowli.
Z Tarazu początkowo planując naszą podróż mieliśmy jechać do Kirgistanu, ale w międzyczasie do planów naszej wycieczki postanowiliśmy dodać Tadżykistan, a w zasadzie wycieczkę samochodem po „Pamir Highway”. Wymusiło to zmianę naszego planu tak, że z Tarazu pojedziemy najpierw nocnym pociągiem do Ałmaty (kiedyś Ałma Ata). Jest to największe miasto Kazachstanu (1,4 miliona mieszkańców). Ałma Ata do 1997 roku była stolicą. Kazachstanu. Ałmaty położone jest u stóp Zailijskiego Ałtaju ( pasma górskiego Tienszanu ).


Planowana trasa naszej podróży po Kazachstanie Płd.Tak wygląda trasa z Taszkentu do Ałmaty

Będziemy tu trzy dni. W Ałmaty planujemy wypożyczyć samochód. Chcemy zwiedzić ten ładny krajobrazowo i przyrodniczo rejon. Najpierw pojedziemy zobaczyć malowniczo położone w górach Wielkie Jezioro Ałmatyńskie. Dla Kazachów jest to takie, jak dla nas Polaków jezioro Morskie Oko w Tatrach. Każdy Kazach musi tu przyjechać. Pojedziemy też do ośrodka narciarskiego Szymbułak, gdzie kolejką linową wjedziemy w wysokie góry nad miastem.

Jezioro Kaindy z martwymi drzewami, zdjęcie z Wikioedii




Następnie pojedziemy do wąwozu Turgen, planujemy odbyć tu krótkie dwa trekkingi do ładnych wodospadów. Stamtąd pojedziemy do małej wioski Saty. Jest to baza wypadowa do jeziora Kaindy oraz jeziora Kolosai. Jezioro Kaindy jest niewielkim jeziorkiem ze szmaragdową wodą. Powstało w 1911 roku po dużym trzęsieniu ziemi. Woda zalała tu las. Kilkadziesiąt lat później po następnym trzęsieniu poziom wody nieco opadł. Teraz z wody wystają wierzchołki martwych drzew. Jeżeli będą dobre warunki pogodowe to następnego dnia wybierzemy się na trekking do jezior Kolosai. 

Kanion Szaryński, zdjęcie z Wikipedii






Największą atrakcją tej wycieczki będzie z pewnością Wąwóz Szaryński. Jest podobny do Wielkiego Kanionu Kolorado w USA. Podobno widoki są tu wspaniałe, chociaż wąwóz jest o wiele mniejszy i płytszy.


Pojedziemy też do parku narodowego Ałtyn Emel. Zajmuje on duży obszar. Największą atrakcją są; „śpiewająca wydma” ( przy suchym powietrzu i niezbyt silnym wietrze wydaje melodyjne odgłosy ) oraz wielobarwne Góry Aktau, podobne do Gór Cukierkowych, jakie oglądaliśmy w Azerbejdżanie ( nasz post 5. Azerbejdżan - Góry Cukierkowe po drodze do " kurortu " Nabran nad Morzem Kaspijskim). Park Ałtyn Emel jest ostoją ptaków i zwierząt.

Park Narodowy Ałtyn Emel, zdjęcie z Wikipedii

Na koniec naszej wycieczki samochodowej planujemy też pojechać do Tamgały Tas, znajdują się tu naskalne petroglify z czasów buddyjskich ( VIII – IX wiek naszej ery ).


Planowana przez nas podróż samochodem w okolicach Ałmaty w Kazachstanie Płd.

Wrócimy do Ałmaty, kończąc nasze 12 dniowe podróżowanie po Kazachstanie Płd. Następnie samolotem polecimy do Duszanbe, stolicy Tadżykistanu.
Aby wjechać do Tadżykistanu potrzebna jest wiza, a w naszym przypadku, także przepustka do pamirskiego rejonu GBAO (Górskobadachszański Okręg Autonomiczny). Uzyskanie wizy oraz zezwolenia GBAO nie jest trudne, można tego dokonać przez Internet korzystając z tadżyckiego portalu e-visa. Za wizę płaci się 50 $, a za zezwolenie 20 $. Za wizę i zezwolenie można płacić kartą kredytową. My nasze wizy otrzymaliśmy mailem po pięciu dniach od złożenia wniosku i wpłaceniu pieniędzy.


Planowany lot z Ałmaty do Duszanbe

W Duszanbe będziemy dwa dni. Jednego dnia chcemy zwiedzić miasto, podobno jest ładne. Na pewno pójdziemy do Muzeum Starożytności. Znajduje się tu olbrzymia rzeźba leżącego Buddy (ma ponad 13 metrów długości), przeniesiona tutaj z jednej z buddyjskich świątyń. Część drugiego dnia chcemy przeznaczyć na zwiedzenie twierdzy Hisor, która znajduje się około 20 km od miasta.

Rankiem trzeciego dnia rozpoczniemy chyba największą przygodę naszej wycieczki. Pojedziemy samochodem terenowym z kierowcą po tzw. „Pamir Highway”. Jest to droga, prowadząca przez góry i doliny Pamiru z Duszanbe do kirgiskiego miasta Osz. W ciągu dziesięciu dni przejedziemy około 1700 km. „Pamir Highway” jest to droga wybudowana przez Związek Radziecki, głównie na potrzeby wojska, patrolującego strategicznie ważną granicę. Droga ta w dużej części przez lata nie była należycie utrzymywana. Na długich odcinkach nie ma utwardzonej nawierzchni. Obecnie jest największą atrakcją turystyczną Tadżykistanu. W sezonie przejeżdża tą drogą wielu turystów. Większość tak jak my samochodami terenowymi, ale są i tacy, którzy przemierzają tę trasę specjalnymi autobusami terenowymi, motocyklami, a nawet rowerami ( są tu wypożyczalnie dobrych górskich rowerów ). Jest to szczególnie trudne, ponieważ droga przechodzi przez wysokie przełęcze, najwyższa ma ponad 4600 m n.p.m.


Mapka różnych wariantów tras przez góry Pamir w Tadżykistanie i Kirgistanie ( mapka ze strony www.caravanistan.com )




Władze Tadżykistanu nie inwestuję w tę drogę, może to i dobrze bo ten ruch turystyczny jeszcze nie jest masowy. Nie ma drogi o dobrej nawierzchni, nie ma tu również ekskluzywnych hoteli, ale są wspaniałe górskie widoki.


My pojedziemy wariantem przez Kulob, Korytarzem Wachańskim (Ishkashim i Langar), potem przez Murghab do Osz. 



Nasza trasa będzie wyglądać mniej więcej tak, jak na poniższej mapce:


Schematyczna mapka naszej 10-cio dniowej wycieczki samochodowej przez "Pamir highway"
Pierwsza część trasy będzie prowadzić przez miejscowość Norak ( za radzieckich czasów Nurek ). Obok znajduje się najwyższa na świecie ziemna tama ( ponad 300 metrów wysokości 700 metrów szerokości ), spiętrza wody rzeki Wachasz. Nurecka elektrownia wodna ma gigantyczną moc ponad 3000 MW.

Norak, nurecka elektrownia wodna i największa zapora świata, zdjęcie z Wikipedii




Za miejscowością Kulab dojedziemy do doliny rzeki Pandż. Teraz przez kilkaset kilometrów będziemy jechać wzdłuż rzeki. Prawie cały czas będziemy widzieć Afganistan na drugim brzegu. Przez Kalaikhum dotrzemy do miejscowości Rushan. Następnego dnia pójdziemy na niewielki trekking w bocznej dolinie Bartang, może dojdziemy do małej wioski Jizev ( nie ma jej nawet na mapach Google ). Pierwszy etap podróży zakończymy w mieście Chorog (niecałe 40 tysięcy mieszkańców). Jest to stolica tego regionu, największe miasto na trasie naszej wycieczki samochodowej. Tę część trasy pokonamy w cztery dni ( w tym jeden dzień trekkingu ).

Fragment trasy "Pamir highway" przed Chorogiem ( podobno teraz ten fragment jest poprawiony ), zdjęcie z Wikipedii
Następnie pojedziemy do osady Ishkashim (po obu stronach rzeki znajdują się miejscowości o tej samej nazwie). Jest to brama do Korytarza Wachańskiego. Korytarz Wachański to wąski pasek terytorium Afganistanu ( o długości ok. 300 i szerokości u nasady kilkanaście kilometrów, a w centralnej części 65 km ), oddzielający teraz Tadżykistan od Pakistanu i Indii ( doskonale widoczny na mapce różnych wariantów tras ). Na wschodzie Korytarz Wachański graniczy z Chinami. Przez około 200 kilometrów będziemy się poruszać drogą przy rzece Wachan, którą przebiega granica. Zaraz za miejscowością Ishkashim będziemy widzieć góry, znajdujące się w Pakistanie, to będzie tylko kilkanaście kilometrów. Ma to być bardzo ładny krajobrazowo odcinek naszej wyprawy. Prawie nie ma tu osad ludzkich. W małej wiosce Langar zachowały się prehistoryczne rysunki naskalne. W kilku miejscach będzie możliwość kąpieli w naturalnych gorących źródłach.

Pamir - Korytarz Wachański, okolice miejscowości Langar. Zdjęcie z Wikipedii. 
Za miejscowością Langar opuścimy żyzną dolinę rzeki Wachasz i wjedziemy w góry. Pojedziemy przez przełęcz Kargushi (4344 metry) do jeziora Bulunkul. Krajobraz z zielonego zamieni się w górski pustynny, bez drzew. Krajobraz Jeziora Bulunkul podobno jest wspaniały, oby tylko pogoda była dobra. Stamtąd już jest niedaleko do miasteczka Murgab ( 4 tysiace mieszkańców ). Zostało założone przez Rosjan pod koniec XIX wieku, jako placówka wojskowa. Dziś miasto obsługuje ruch turystyczny i towarowy po „Pamir Highway". Jest położone na wysokości 3650 m n.p.m. Kiedyś było najwyżej położoną osadą w Związku Radzieckim.


Następnego dnia pojedziemy przez przełęcz Ak-Baital. Będzie to najwyżej położone miejsce na naszej trasie – 4655 m n.p.m. Zatrzymamy się w małej osadzie przy brzegu jeziora Kara-kul (3914 m n.p.m). Jest to duże, 380 km², słonawe, bezodpływowe jezioro, znajdujące się w kraterze, który powstał miliony lat temu po uderzeniu olbrzymiego meteorytu. W sumie będziemy 12 dni w Tadżikistanie.

Pamir, otoczenie jeziora Kara-kul (3914 m n.p.m). Zdjęcie z Wikipedii 
Następnego dnia wjedziemy do Kirgistanu. Po drugiej stronie gór zatrzymamy się na noc w bazie wysokogórskiej, z której alpiniści wyruszają na szczyt Awicenny (7134 m n.p.m), dawniej znany jako Pik Lenina ( Kirgistan i Rosja nie zmieniły nazwy szczytu ). Tutaj będziemy spać w jurtach, przystosowanych do pobytu turystów. Po południu pójdziemy na niewielki trekking w okolicach bazy.
Dziesiątego dnia opuścimy pamirskie bezdroża i już po dobrej drodze dojedziemy do miejscowości Osz. Jest to dość duże miasto leżące w Kotlinie Fergańskiej, przy granicy z Uzbekistanem. Z pewnością pójdziemy tam na świętą Górę Sułajman Too (miejsce to jest wpisane na listę dziedzictwa UNESCO). Odwiedzimy też olbrzymi bazar, znajdujący się w tym miejscu od 2000 lat. Kiedyś był największym bazarem na Jedwabnym Szlaku.

W Osz kończy się „Pamir Highway”. Planując naszą podróż mieliśmy tu poważny dylemat. Do Biszkeku, stolicy Kirgistanu, można się dostać bądź marszrutką (jest to 13 godzin jazdy, ponad 650 km po górskich drogach), bądź samolotem. Aby nie stracić wspaniałych widoków chcieliśmy tę drogę przejechać wypożyczonym samochodem. Nie znaleźliśmy niestety takiej wypożyczalni, w której bez dodatkowych opłat można by oddać auto w Biszkeku. Po negocjacjach, nasz kierowca, z którym będziemy jechać po „Pamir Highway” zaproponował nam przedłużenie wycieczki do Biszkeku. Chyba będzie to najlepsza opcja dla tego odcinka podróży. Z Osz do Biszkeku będziemy jechać cztery dni.

Z Osz pojedziemy do Arslanbob. Jest to bardzo ciekawa miejscowość. Znajdują się tu dwa ładne wodospady oraz jedyne na świecie naturalne lasy orzecha włoskiego. Przez Kazarman dojedziemy do malowniczego jeziora Songkol (3016 m n.p.m.). Niektórzy turyści określają to jezioro jako magiczne miejsce Kirgistanu. Tutaj nasz kierowca zaplanował też nocleg w jurcie. Droga ta jest typowo górska, często będziemy przejeżdżać przez wysokie przełęcze. W dużej części brak na tej drodze utwardzonych nawierzchni. Będą też fragmenty o bardzo dobrej nawierzchni.


Planowana trasa naszej podróży po Kirgistanie. Nasza czterodniowa wycieczka z Osz do Biszkeku

W końcu czwartego dnia górskimi drogami dotrzemy do Biszkeku. W stolicy Kirgistanu odpoczniemy jeden dzień. Biszkek to bardzo młode miasto, nie ma tu wiele do zwiedzania.
W Biszkeku wypożyczymy na cztery dni samochód. Pojedziemy nim na wycieczkę wokół jeziora Issyk Kul. Jest to bardzo duże jezioro górskie (długość 182 km, największa szerokość 60 km). Znajduje się na wysokości 1607 m n.m.p. w kotlinie górskiej, w górach Tienszan. Okolice jeziora za czasów ZSRR były popularnym i znaczącym rejonem wypoczynkowym. Teraz Kirgistan postawił na rozwój turystyki, odnawia się tu stare domy wypoczynkowe, buduje się nowe.

Okładka przewodnika "Azja Środkowa" na okładce zdjęcie Wieży Burana, symbolu Kirgistanu








Z Biszkeku pojedziemy na wschód, nieco zboczymy z głównej drogi, aby obejrzeć Burana Tower. Wieża (prawdopodobnie z IX/X wieku) jest uszkodzonym minaretem, jedyną pozostałością meczetu i miasta, którego niestety już nie ma. Jest symbolem Kirgistanu, jej zdjęcie jest prawie na wszystkich kirgiskich prospektach turystycznych ( znajduje się też na okładce naszego przewodnika „Azja Środkowa”). 
Będziemy przejeżdżać obok miejscowości Orłowka. To tutaj przez całą II wojnę światową mieszkała wspomniana wcześniej (w Uzbekistanie) Anna German z rodziną, aż do repatriacji do Polski. Niestety po naszej piosenkarce nie ma tu żadnych pamiątek.


Jezioro Issyk-Kul, widok z południowego brzegu na  potężne góry Tien Szan, zdjęcie z Wikipedii







Długa trasa wokół jeziora Issyk-Kul to przede wszystkim wspaniałe widoki górskie. Nie ma tu żadnych wielkich zabytków architektury. Tylko w mieście Karakol ( dawniej Przewalsk ) można obejrzeć ciekawy meczet i cerkiew; zachowało się też tutaj wiele zabudowań z okresu pre-sowieckiego. Na trasie wokół jeziora zachowało się kilka stanowisk z petroglifami - prehistorycznymi rysunkami naskalnymi. Najłatwiej dostępne są niedaleko miejscowości Czołponata, głównego kurortu jeziora Issyk-Kul.
Wokół jeziora znajduje się wiele gorących źródeł, które dopiero teraz zagospodarowuje się turystycznie.


Mapka naszej planowanej czterodniowej podróży samochodem wokół jeziora Issyk-Kul w Kirgistanie

Zbaczając nieco z trasy wokół jeziora można odwiedzić liczne wąwozy i kaniony ze wspaniałymi formami skalnymi. Najłatwiej dostępny jest Kanion „Skazka” („Bajka”). Znajdują się tu fantastyczne formy skalne, w różnych odcieniach czerwieni, kształtem zbliżone do tych znanych z zachodnich parków narodowych USA.

Po czterech dniach podróży wrócimy do Biszkeku, kończąc 12 dniowe podróżowanie po Kirgistanie. Stąd następnego dnia wcześnie rano wsiądziemy do marszrutki lub zbiorowej taksówki, którą pojedziemy przez granicę lądową do Ałmaty w Kazachstanie. Jeszcze w tym samym dniu nocnym pociągiem pojedziemy do Astany (Nursułtan). Będziemy tu rano następnego dnia. Może jeszcze uda nam się coś zwiedzić.
A już następnego dnia, po 60 dniach naszej wyprawy po czterech  "Stanach" Azji Centralnej, będziemy lecieć LOT-em z Astany do Warszawy.

Mamy nadzieję, że cały ten plan, uda się nam zrealizować. Zobaczymy co przyniesie los.

Jest to najtrudniejsza w organizacji nasza podróż. Po części może dlatego, że tak mało wiedzieliśmy o tym regionie. Po przeczytaniu przewodnika oraz wielu artykułów i blogów w Internecie, ułożenie planu podróży było stosunkowo łatwe, ale ułożenie tej podróży w jedną całość wymagało dużego nakładu pracy, długich godzin spędzonych przed komputerami. Podróż jest stosunkowo długa i skomplikowana. Będziemy latać samolotami, jeździć pociągami, autobusami, marszrutkami, taksówkami, wypożyczonymi samochodami i samochodem z kierowcą.

Znalezienie noclegów nie było skomplikowane czy trudne, chociaż baza noclegowa w wielu rejonach nie jest rozbudowana i nie znajduje się w Internecie. Większość noclegów mamy zarezerwowanych przez portal booking.com i airbnb.pl. Mieliśmy pewne trudności w znalezieniu noclegów w rejonie Czimgan w Uzbekistanie oraz w Parku Ałtyn Emel w Kazachstanie (tutaj wiemy z relacji podróżników, że są hotele i pensjonaty, ale mamy trudności w znalezieni adresu mailowego tamtejszych hoteli). Noclegi na „Pamir Highway” zamówi w naszym imieniu nasz kierowca.

Przejazdy lotnicze. Z Warszawy do Astany i z powrotem lecimy LOT-em, z Astany do Taszkentu Uzbekistan Airways, a z Almaty do Duszanbe liniami Astana Airways. Załatwienie tych biletów było dość proste, chociaż poza lotem do Astany nie było wielu innych przewoźników. My wybieraliśmy tylko te linie, które miały certyfikat UE.

Jeżeli chodzi o przejazdy kolejowe to na początku mieliśmy trudności w poruszaniu się po portalach kolejowych Uzbekistanu i Kazachstanu. 
Przed wyjazdem zakupiliśmy te bilety, które ze względu na termin mogliśmy już zakupić. Bilety w Uzbekistanie kupowaliśmy korzystając z portalu kolei uzbeckich. Aby zakupić tu bilety trzeba założyć na portalu swoje konto. Przy zakładaniu konta uważajcie  na odpowiedź z serwera uzbeckiego, często jest traktowana jako spam i można jej nie zauważyć. Na razie zakupów biletów można tu dokonywać tylko kartą VISA ( ale podobno jeszcze rok temu było to w ogóle nie możliwe ). 
Bilety na koleje kazachskie kupowaliśmy przez portal biletowy kolei kazachskich. Jest to prosty i intuicyjny w obsłudze. Raczej unikajcie portalu https://www.railways.kz/en/. Tutaj trzeba wstawiać nazwy stacji cyrylicą, co nie jest proste, ale może się to zmieni. Potwierdzenia kolei uzbeckich otrzymane internetowo trzeba wymienić w kasie przed podróżą na bilety, natomiast koleje kazachskie przysyłają internetowo gotowy bilet.

Pozostałe przejazdy będziemy realizować marszrutkami, to jest prywatnymi liniami autobusowymi, które jadą wtedy, gdy zbiorą komplet pasażerów. We wszystkich krajach jest to tani transport. Tylko przejazd z Taszkentu do Turkiestanu odbędziemy prawdopodobnie autobusem międzynarodowym. Informacje tutaj. Na tej stronie znajdziecie informacje o innych rodzajach transportu w Taszkencie (kolej podmiejska, metro, autobusy itp.).
We wszystkich krajach tanie są taksówki. Będziemy z nich często korzystać, chociażby dlatego, że stacje kolejowe znajdują się tu nie w centrach, a często poza miastem (Samarkanda, Buchara).

Ubezpieczenie. Wyjeżdżając zawsze się ubezpieczamy od kosztów leczenia, NW i OC. W tym wyjeździe ubezpieczenie nam zapewniają nasze karty kredytowe. Mamy karty World MasterCard banku Santander. Nie musimy więc dodatkowo płacić za ubezpieczenie w naszej podróży. Bank ubezpiecza nas w firmie AXA.

Najtrudniej było nam załatwić:
  • podróż po „Pamir Highway”,
  • wypożyczyć samochody w Kazachstanie i Kirgistanie.

Podróż po „Pamir Highway” można odbyć albo wypożyczając samochód albo załatwić sobie wycieczkę wynajmując samochód z kierowcą, przewodnikiem. W przypadku samodzielnej podróży baliśmy się o to, że moglibyśmy sobie nie poradzić w sytuacjach awaryjnych. Trudno też na tej trasie rezerwować z wyprzedzeniem noclegi. Po wielu dyskusjach zdecydowaliśmy się na wynajem samochodu z kierowcą, który będzie jednocześnie naszym przewodnikiem.
Ceny biur podróży za tę 8-10 dniową wycieczkę są naprawdę bardzo wysokie. Szukając tańszych możliwości zrealizowania wycieczki najpierw natrafiliśmy na portal http://cbtkyrgyzstan.kg/ . Jest to portal promujący lokalne kirgiskie firmy turystyczne. Tu dowiedzieliśmy się o trasach przejazdu przez góry Pamiru, ale nie znaleźliśmy organizatora wycieczki. Dzięki temu portalowi trafiliśmy na portal https://caravanistan.com/ . Jest to portal założony przez młodych pasjonatów podróży po krajach Azji Środkowej. Spełnia wiele funkcji. Pośredniczy w załatwianiu wiz i organizowaniu wycieczek, współpracuje z wieloma firmami i organizacjami turystycznymi. Dla nas był i jest źródłem wiedzy o regionie. W zasadzie można nie mieć przewodników. Cała wiedza turystyczna i praktyczna jest na tym portalu. Jedynym minusem jest to, że portal powstawał przez „pączkowanie” i trochę trudno jest trafić na szukaną informację.
Ostatecznie zainteresowaliśmy się podobnym portalem https://indy-guide.com/. Łączy on organizatorów wycieczek (w naszym przypadku kierowców samochodów) z turystami. Po wysłaniu pierwszego maila otrzymaliśmy około 30 odpowiedzi kierowców z ofertą przejazdu po „Pamir Highway”. Każdy kierowca proponował trochę inny program, trochę inną trasę, inną cenę, inne terminy. Z wybranymi kierowcami dość długo korespondowaliśmy. Musieliśmy przeanalizować te oferty. Zebrać opinie o kierowcach i wybrać tę jedną, najbardziej dla nas odpowiednią ofertę. Tak załatwiona wycieczka jest o wiele tańsza niż w biurze podróży i niewiele droższa od wynajęcia samego samochodu terenowego. Załatwianie tej wycieczki trwało długo, trochę ponad miesiąc.

Wynajęcie samochodu w Kazachstanie i Kirgistanie.
Różni internauci na swoich blogach ostrzegają, że wynajęcie samochodu w Kazachstanie to duży problem. Renomowane firmy nie chcą otwierać tu swoich przedstawicielstw ze względu na dużą korupcję. Działających dużych firm międzynarodowych jest tylko kilka. Niektóre z nich zamykają dopiero co otwarte przedstawicielstwa. Brak konkurencji powoduje bardzo wysokie ceny. Ceny są kilkakrotnie większe niż w Polsce.
Istnieją na rynku co prawda firmy miejscowe, oferujące taniej samochody, ale działają dziwnie i nigdy nie wiadomo na ile rzetelna jest ich oferta, na ile są to firmy poważne. Z reguły nie chcą wypożyczać samochodów poza miasto, niektóre mają ograniczenia wiekowe kierowcy do 65 lat. Stosują różne ceny w Almaty i Astanie, a inne poza miastem. Podczas korespondencji okazuje się często, że ceny podane w Internecie na stronie w rzeczywistości są wyższe. Inne zapisy są na stronie internetowej, a inne w umowach najmu (prosiliśmy o przesłanie wzoru umowy najmu). Jeżeli chcielibyście wypożyczyć samochód z takiej firmy to przeczytajcie bardzo dokładnie umowę najmu. Jedna z takich firm zaoferowała nam samochód zupełnie na innych warunkach niż przedstawione na stronie internetowej ( brak ubezpieczenia Autocasco!, limit dzienny km, ...). Warunki umowy były nie do przyjęcia i musieliśmy odstąpić od wynajmu.

W Kirgistanie nie znaleźliśmy dużych międzynarodowych firm. Sporo tu małych miejscowych firm. Też jest tu bardzo drogo. Tania oferta to najczęściej stare auto z kierownicą po prawej stronie.
Miejscowe wypożyczalnie oferują bardzo często stare auta. Turyści w swoich opiniach piszą, że samochody są zadbane, w dobrym stanie, ale ze względu na wiek często ulegają awarii. My zamówiliśmy nasze auto w rosyjskiej wypożyczalni. Niestety też jest nieco leciwe. Może się sprawdzi, nie planujemy nim jazdy po drogach gruntowych, czy górskich.

Jeszcze ostatni aspekt podróży: bezpieczeństwo. Wszystkie kraje, w których będziemy zaliczane są do bezpiecznych. Nie ma tu bandytyzmu, grup terrorystycznych. Owszem, tak jak na całym świecie tam gdzie są turyści są też drobni przestępcy, chcący jak najwięcej „zarobić” na turyście. W miejscach zatłoczonych trzeba uważać na złodziei i naciągaczy. Ale ludzie są tu życzliwi, pomocni i serdeczni. Trzeba uważać tak jak wszędzie.
Co prawda kilka lat temu grupa talibów z Afganistanu zastrzeliła kilku rowerzystów jadących po „Pamir Highway”. Był to jedyny akt terrorystyczny w tym rejonie. Władze ostatnio bardzo zwiększyły kontrole. Dla miejscowej ludności turystyka to praktycznie jedyne źródło utrzymania. Miejscowym zależy, aby ruch turystyczny się tu rozwijał, współpracują z wojskiem i zgłaszają wszystkich podejrzanych. Radykalni islamiści nie znajdują tu posłuchu, ponieważ ludy Pamiru wyznają ismailizm. Temu odłamowi szyizmu obcy jest ruch „dżihadu”.

To już chyba wszystko o naszych planach, przygotowaniach do naszej azjatyckiej wyprawy. 
Podróżując po tym regionie będziemy weryfikować nasze zdobyte informacje i dzielić się z Wami w następnych postach z naszej wyprawy.